czwartek, 26 grudnia 2013

Dyżur świąteczny w aptece...

No cóż, w tym roku przyszło nam dyżurować w Święta Bożego Narodzenia...
Siedzenie w pracy, kiedy bliscy czekają w domu do przyjemności nie należy.
Niestety wpływ na to czy dyżurować będziemy czy nie wpływ mamy żaden...Radni decydują, a apteki muszą się dostosować.
Tak czy inaczej czasem jesteśmy rzeczywiście potrzebni. Pomimo, że miejscowość nie jest duża, ruch w dni świąteczne jest raczej niewielki, od rana odebrałam kilka telefonów z prośbą o poradę, z zapytaniem o lek.
Wszystko pozamykane, więc ostatnią handlową deską ratunku jest otwarta apteka...

Z samego rana zjawił się pan po klej do protez...świąteczne smakołyki zdecydowanie łatwiej się zajada, gdy proteza się jednak nie odkleja...

Po południu zjawiła się pani z zamiarem zakupu czegoś na przejedzenie dla psa ;) Heh, dokładnie to na "przeżarcie"!

A rozbroiła mnie pewna starsza pani, rzucając na odchodne: "...wesołych świąt i życzę mało klientów, do widzenia". Suma summarum mam nadzieję, że owo "mało klientów" dotyczyło dzisiejszego dnia, a nie tak w ogóle :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz